Emocje przed terapią, w trakcie terapii i po terapii

Emocje przed terapią, w trakcie terapii i po terapii

Jak to jest z tymi emocjami? Dlaczego tak silnie nami targają? Dlaczego sobie z nimi nie radzimy i dlaczego tak bardzo często nie chcemy ich po prostu odczuwać!

Siedzę dziś w parku i słucham koncertu Chopina. Jest po prostu cudownie a ja jestem zrelaksowana, spokojna i taka szczęśliwa.

Niestety jeszcze rok temu tak nie było. Moja złość i gniew były tak na wierzchu, że nie pozwalały mi normalnie funkcjonować. Pisałam już wcześniej o tym ile miałam w sobie złości i gniewu, jak bardzo się wściekałam o wszystko. Dosłownie o wszystko. Próbowałam za wszelką cenę przestać czuć co czułam. Chciałam już tak bardzo przestać odczuwać to co odczuwałam bo byłam już tak bardzo zmęczona tym moim życiem. Nie rozumiałam wtedy że emocje są nam potrzebne, że są naszym drogowskazem. I pamiętam gdzieś na którejś terapii uczyłam się o tym. Wszystko było pięknie wytłumaczone i omówione. Nie wystarczy samo uświadomienie sobie problemu. I co z tego jak ja nadal czułam co czułam. Nadal się wkurzałam i wściekałam. Nie potrafiłam zmienić tego w swoim życiu. Później jeszcze doszło poczucie winy za to, że robię awantury i się wydzieram. Żal i lęk. Nigdy nie czułam się bezpiecznie. Byłam pełna goryczy.

Emocje to również Twoje wewnętrzne dziecko. Było mi łatwiej to zrozumieć kiedy myślałam właśnie w ten sposób. Nie rozumiałam skąd one pochodzą, dlaczego są takie intensywne. W jednej chwili czułam złość za chwilę smutek i żal i tak bez przerwy. Bardzo trudno jest wtedy poukładać swoje życie. Co za tym idzie? Nie podejmiemy wtedy racjonalnych decyzji, nie szanujemy siebie, popadamy również w uzależnienia czy w choroby!

I kiedy na terapii zmierzyłam się z nimi, zobaczyłam że one pochodzą od mojego wewnętrznego dziecka to łatwiej mi wszystko było ogarnąć rozumem. Kiedy na sesjach przychodziłam do małej Ani a ona była wściekła to uczyłam się, że muszę jej pozwolić najpierw te wszystkie emocje wyrzucić aby później móc ją przytulić. Zrozumiałam, że właśnie w ten sposób również integrowałam swoje emocje. Na sesjach zrozumiałam, że one mi pokazywały gdzie nie kocham siebie i nie szanuję. Te emocje były dla mnie siłą napędową do zmiany. Kiedy moje wewnętrzne dziecko było niezadowolone to czułam złość. Kiedy się czegoś bało czułam lęk. Kiedy czegoś nie rozumiało to czułam frustrację. Chodzi o to aby zrozumieć, że nasze wewnętrzne dziecko miało prawo tak czuć i pomóc mu w uwolnieniu tych wszystkich emocji, które blokują. Stajemy się wtedy jak wewnętrzni rodzice dla naszego wewnętrznego dziecka. Kiedy z sesji na sesję wchodziłam w proces i pozwalałam sobie je odczuwać to one z sesji na sesję były bardziej spokojne. Pamiętajmy, że na początku emocje mają prawo być tak silne, że trzeba im pozwolić zaistnieć. Nie hamujmy tego odczuwania pomimo, że na początku one są bardzo intensywne. Z sesji na sesję jest coraz lżej. Ważne żeby pozwolić sobie po prostu je odczuwać.

A co się dzieje pomiędzy sesjami ?

Pomiędzy sesjami możemy odczuwać te emocje ze zdwojoną siłą! Tak. Dokładnie Tak. Ale nie piszę tego aby zniechęcić do dalszej pracy tylko żeby uświadomić, że tak się dzieje. Często wydaje się nam, że już gorzej być nie może. Na początku kiedy podejmujemy się terapii to właśnie te emocje mogą być bardzo intensywne. Ale to potrwa tylko do czasu. One później w miarę naszej regularnej obecności i stawiania się na sesjach przy naszym wewnętrznym dziecku, maleją w swojej intensywności. Ważna jest też praca samodzielna. Bo choćby ktoś był najlepszym terapeutą na świecie to nie pomoże jeśli Ty nie dasz nic od siebie. Cuda się zdarzają owszem ale wtedy kiedy Ty też pracujesz i dajesz coś od siebie! Ja to widzę właśnie w ten sposób. Wszystko można zmienić ale potrzeba też zaangażowania. TWOJEGO ZAANGAŻOWANIA!

Dlatego uczulam na to. Pomimo lęku, strachu, złości i wszystkich innych emocji, które zalewają w trakcie terapii to się nie poddawaj. Idź do przodu pomimo wszystko! Ważne aby tego procesu nie blokować. Ważne aby pozwolić tym emocjom przepływać przez Ciebie. Ja wiem, że w między czasie mamy różne zobowiązania i obowiązki. Dlatego jeśli w danej chwili nie możecie sobie pozwolić na odczuwanie tych emocji to wracajcie do nich jak tylko będzie możliwość. Dajcie temu swojemu wewnętrznemu dziecku odczuć że o nim pamiętacie, w ten sposób dajecie odczuć że jest dla Was ważne i w ten sposób również tworzy się Wasza relacja z wewnętrznym dzieckiem. Kiedy byłam w pracy i pojawiał się nagle płacz i nie mogłam sobie pozwolić na płacz to jak tylko miałam przerwę to szłam do toalety, patrzyłam w lustro i mówiłam do siebie, że mam prawo tak czuć, że mam prawo tak przeżywać swoje emocje. Obiecywałam małej Ani że jak wrócę do domu to do niej przyjdę. Mówiłam, że ją kocham i że jestem przy niej. Nie wkurzałam się na siebie, że znów tak czuję. Pomimo, że umysł podsuwał myśli, które mi wcześniej towarzyszyły. Wewnętrzny krytyk miał ciągle coś do powiedzenia. Chciał nadal mi mówić że to moja wina, że jestem wariatką, że wymyślam. I że wcale nie jest mi tak ciężko. Inni mają gorzej. Ale ja już wiedziałam, że to nie jest mój głos. Lekceważyłam to i szłam robić swoje.

Pamiętajcie, ważne aby obietnice spełniać i poświęcać ten czas sobie i swojemu wewnętrznemu dziecku! Te emocje są w tym czasie tak bardzo na wierzchu bo przez lata były zamiatane pod dywan. Były lekceważone, nasze wewnętrzne dzieci były na wygnaniu.

A jak jest jak już uzdrowimy nasze wewnętrzne dziecko?

Kiedy uzdrowimy nasze wewnętrzne dziecko to wtedy nasze emocje się uspokajają. Emocje są nadal i będą zawsze. Ale kiedy pojawia się złość to nie chcesz się już jej pozbyć tylko sprawdzasz co się dzieje . Dlaczego tak odczuwasz. Czy ktoś narusza Twoje granice? Nie szanuje Ciebie? Wcześniej nie potrafiłam się obronić. Czułam złość ale nie byłam w stanie stanąć za sobą. Teraz kiedy czuje złość to pozwalam sobie ją wyrazić w dość ostry sposób. Nie jestem już tą grzeczną dziewczynką. Jestem kobietą, która zna swoją wartość, która staje za sobą. Nie schodzę każdemu z drogi jak to było kiedyś. Nie przepraszam za wszystko co 5 min. Nie przepraszam za to, że żyje. Bo ja też mam prawo do życia jak każdy inny człowiek i każdy z nas ma takie samo prawo. A więc teraz idę z podniesioną głową. I tak samo kiedy czuję gniew to uzewnętrzniam go. Różnica polega na tym że umiem w konstruktywny sposób radzić sobie ze swoimi emocjami. Nie idę i nie rzucam wszystkim bo potrafię się obronić. To jest ta różnica. Wcześniej nie potrafiłam a więc nawet rzucałam czym popadło. Kiedy czuję smutek to pozwalam sobie czuć smutek. Pytam dlaczego czuję smutek ale nie narzekam tak jak kiedyś. Nauczyłam się dbać o siebie i dbać o swoje emocje. Każdego dnia odkrywam i poznaję siebie głębiej. Nie stoję w miejscu. Dla mnie praca z wewnętrznym dzieckiem to początek drogi. Wspaniałej przygody samej ze sobą.

Rozpoczynałam od rozwoju duchowego i wróciłam do tego czego kiedyś tak bardzo pragnęła moja Dusza. Do rozwoju i do spełnienia siebie. Rozwijam się nadal i podnoszę swoje wibracje. Dlatego mam taką naturalną lekkość w pracy z klientami. Pozwalam prowadzić się energii. Poddaję się temu co przychodzi. Ale to dopiero teraz tak odczuwam kiedy oczyściłam się z traum i pozwoliłam sobie na dalszy rozwój. Bo to jest tak jak z zapchanym zlewem. Jeśli jest zapchanym to przeleci tylko tyle wody na ile jest to możliwe. To tak samo jak z przepływem energii. Wypełni nasze ciała energetyczne tylko na tyle na ile jest możliwość. Jeśli są blokady to za wiele energii niestety nie przepłynie przez nasze ciała. I u mnie tak było. Nie czułam nigdy energii. Dopiero teraz kiedy jestem oczyszczona z traum to mogę poczuć energię. Ponadto kiedy nie kochamy siebie to możemy mówić sobie wszystko ale jeśli tego nie poczujemy to żadne techniki nie sprawią tego że nagle zaczniemy tak czuć! To wszystko wymaga pracy. Dlatego teraz kiedy się rozwijam doświadczam wspaniałego przepływu energii.

To jest wspaniały proces i droga. Dlatego tak bardzo zachęcam do rozwoju. Do inwestycji w samego siebie.

Często pytacie mnie ile potrzeba sesji. I odpowiadam szczerze, że nie wiem. Tego niestety nie wiem ile każdy potrzebuje czasu bo to jest tak bardzo indywidualna sprawa i zależy od wielu czynników. Tu potrzebny jest wkład własny, zaangażowanie, determinacja i chęć uzdrowienia. Pozwolenia sobie na gniew, wyrażenie go. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę. Dla mnie nie było ważne ile potrzeba sesji. Nawet na początku o tym nie myślałam. Wykupywałam kolejne sesje i pracowałam na sesjach i po sesjach. Dla mnie to był priorytet. Najważniejsze było wyzdrowienie. Absolutny priorytet. Po prostu wyzdrowieć. Ten czas terapii to były łzy często w samotności. Ale ja wiedziałam, czułam że będzie dobrze. Ja wiem, że chcielibyście usłyszeć że wyzdrowiejecie w kilka sesji i że będzie to szybko. Ja nie mogę tego obiecać. Ale mogę powiedzieć, że pracuję tak aby każdy wyszedł ze swoich traum jak najszybciej. Mnie na tym bardzo zależało i wiem, że dla wielu to jest bardzo istotne. Wielu ludzi już teraz jest bardzo zdeterminowanych i gotowych do pracy. Dlatego zanim napiszcie to pytanie to zadajcie sobie sami to pytanie „ ile potrzeba sesji?” Ile jestem w stanie dać od siebie. Ze swojej strony mogę obiecać, że pracuję konkretnie. Pomagam i prowadzę, wspieram ale zachęcam też do samodzielnej pracy. Patrząc z perspektywy czasu mogę powiedzieć , że ilość sesji i czas trwania terapii jest ważny ale niech to nie będzie priorytet. Nie oczekujcie że, terapeuta Wam obieca, że wyjdziecie ze swoich traum na przykład w 5 sesji! Wszystko jest możliwe i coraz szybciej wszystko się dzieje jednak jak odpuści się czekanie to wtedy naturalnie wszystko rusza jak lawina, którą już ciężko zatrzymać.

W pracy pomagają mi moje zwierzęta mocy. Tygrys i Lew Zwierzęta, potężne energie, które wspierają nas w naszej ludzkiej wędrówce po Ziemi. Zwierzęta w swojej fizycznej postaci są dla nas przyjaciółmi, opiekunami i nauczycielami, jeżeli tylko potrafimy zaufać im i uważnie obserwować ich zachowanie pełne mądrości życia w zgodzie z naturą.

TYGRYS- SIŁA PRZEBICIA, NATCHNIENIE, SIŁA TWÓRCZA, ZACHWYT, BUNT. Tygrys przynosi przemianę. Uczy jak być niezależnym i wolnym, jednocześnie otaczając innych miłością, troską i ochroną. Pokazuje jak stać się wojownikiem światła. Przestrzega przed tyranią, agresywnością i bezwzględnością.

LEW- AUTORYTET, SIŁA, ZAUFANIE DO SIEBIE SAMEGO Lew wzywa do zaufania mądrości Twojego środka, odnalezienia w nim spokoju, siły, mocy, opanowania i koncentracji. Uczy reagować wtedy, gdy jest to konieczne, wtedy, gdy naprawdę czujesz, co masz zrobić. Zaufać sobie i zaufać istnieniu. Rozpoznać światło w swoim sercu i dać mu się poprowadzić. Lew utożsamia siłę, odwagę, waleczność i autorytet. Lew rozjaśnia również cienie ciemności. Przestrzega przed samowolą, rozpustą, brakiem zaufania do samego siebie i swoich sił oraz niepohamowanymi wyrazami złości i agresji.

Moja matka była zawsze wściekła na mnie za moją upartą postawę. W pracy ze sobą zawsze byłam bardzo zdeterminowana. Dziś jestem w tym miejscu mojego życia gdzie czuję satysfakcję. A moja wytrwałość w dążeniu do celu to atut. Już nie czuję się winna, że jestem uparta bo to doprowadziło mnie do SIEBIE.

Życzę Wam odwagi. Odwagi do podjęcia pracy i spotkania siebie

Z Miłością ❤

Ania

Dodaj komentarz