Kiedy odblokujemy odczuwanie…

Kiedy odblokujemy odczuwanie…

Z okazji moich urodzin pojechałam do filharmonii. Był to koncert noworoczny. Każdego roku o tej porze orkiestra gra przepiękne walce…

Kiedy trzy lata temu mój mąż po raz pierwszy zaprosił mnie do filharmonii na taki właśnie koncert to byłam na niego bardzo oburzona. Myślałam sobie, że to przecież on chce zrobić prezent dla siebie a nie dla mnie bo ja na takie koncerty nie jeżdżę. Wtedy z nim nie pojechałam. Nie czułam muzyki tak jak czuję wszystko teraz. Słuchałam w większości czasu tego co wszyscy.

Mąż zaczął jeździć regularnie sam. Zajęło mi trochę czasu kiedy w końcu stwierdziłam, że może jednak pojadę i zobaczę jak to jest słuchać takiej muzyki na żywo. Uwielbiam operę, uwielbiam teatr jednak do filharmonii mnie nie ciągnęło. Pojechałam z nim kilka razy zanim wyjechaliśmy do Holandii. Były koncerty, które naprawdę mi się podobały. Jednak nie odczuwałam tego tak mocno jak odczuwam to teraz.

Uwielbiam walce i słuchałam ich kiedy byłam dzieckiem! Wtedy czułam ich piękno, zachwycałam się nimi. Sama tańczyłam w pokoju. Później długo zastanawiałam się dlaczego przestałam słuchać takiej muzyki… nie wracałam już do żadnej muzyki poważnej, pomimo, że uwielbiałam też Pavarottiego. Kiedy mieszkałam w Szkocji bywały momenty, że kupowałam płyty ale już nigdy nie poczułam tej muzyki… Słuchałam przez chwilę i odkładałam…. no nie mogłam zrozumieć o co chodzi.

W ten weekend siedziałam w tej filharmonii i doznawałam niesamowitych uniesień. Jakby moje całe ciało czuło każdy dźwięk. Musiałam cały czas się powstrzymywać aby nie zacząć płakać. Tak bardzo byłam wzruszona pięknem tej muzyki, tańcem dwóch wspaniałych par tanecznych… Czułam w tej chwili wszystko, czułam radość, szczęście, wdzięczność, miłość, spełnienie. Poczułam się jakbym była tam sama i jakby orkiestra grała tylko dla mnie.

Nie rozumiałam wcześniej dlaczego nie potrafiłam tak przeżywać, czuć tak silnie. Kiedy jeździłam konno mając dwadzieścia lat moja przyjaciółka zarażała mnie wtedy swoim optymizmem, spontanicznością. Kiedy na swoich warsztatach później pytałam dlaczego ja nie czuję tego, nie potrafię zachwycać się przyrodą, jej pięknem, zauważać tego cudownego życia, które nas otacza, nikt nie dał mi konkretnej odpowiedzi. Jak to zmienić? Jak zacząć dostrzegać to piękno? Uczyć się tego? Zachwycać kiedy ktoś się tym zachwyca? To może działać na chwilę kiedy przebywamy z taką spontaniczną, kochającą życie osobą jednak kiedy zostajemy sami znów to samo.

Przestałam później nawet jeździć konno kiedy moja przyjaciółka wyjechała do Stanów. A to dzięki niej zaczęłam jeździć konno. To było moje marzenie od dziecka. Zawsze kiedy dziadek wracał z pola to obowiązkowo musiał mnie sadzać na konia i wozić po podwórku. Dodam że Kajtek był szalonym koniem i każdy się go bał bo gryzł i kopał. Jednak ja się go nie bałam.

To były chwilę kiedy tak potrafiłam się totalnie wyłączyć. Jednak później już tak tego nie czułam. Nawet kiedy jeździłam później konno.

Kiedy jako małe dzieci zamykamy się na wiele ciężkich emocji. Kiedy czujemy, że wyrządzana jest nam krzywda i już nie jesteśmy w stanie więcej przyjąć, odcinamy się od tych emocji i zamykamy. Tylko wtedy jesteśmy w stanie przetrwać. To jest nasz system obronny. Nie dajemy rady a więc musimy przestać czuć. Później w dorosłym życiu kiedy nawet pojawiają się sytuacje, które mogłyby sprawiać nam przyjemność, nie cieszą nas. A czasami wręcz przeciwnie jeszcze bardziej irytują i wkurzają. My nie wiemy, że kiedy odcinamy się od ciężkich emocji, których nie jesteśmy w stanie odczuwać, to również odcinamy się od uczuć wyższych. Od radości, spontaniczności, wdzięczności, miłości, szczęścia czy nawet zadowolenia. Nie potrafimy po prostu i później jeszcze mamy do siebie pretensje i obwiniamy siebie! A to naprawdę nie nasza wina!!!! To, że nie potrafisz się cieszyć, że nie czujesz, że nic tylko pustka w środku albo że sobie dokopujesz i nienawidzisz siebie. To jest efekt doświadczeń jakie Ciebie spotkały, Ale te okoliczności nie definiują Ciebie!!! To nie oznacza, że jesteś teraz gorsza czy beznadziejna. Nie potrafisz inaczej i potrzebujesz się tego wszystkiego nauczyć od początku. Ale uwalniając swoje traumy, uzdrawiając swoje dzieciństwo jesteś w stanie się tego nauczyć. W zasadzie już wtedy się nie uczysz tylko proces jakiemu się poddajesz otwiera Cię na powrót i staje się możliwe ponownie odczuwanie. Kiedy uwolnisz zablokowany Gniew to wraz z tym uwalnianiem Gniewu odblokowujesz się na odczuwanie.

Pracując z wewnętrznym dzieckiem nie wiedziałam, że kiedy uwolnię traumy to odblokuję swoje odczuwanie. Zacznę również przeżywać stany nawet takiego uniesienia jakie doznałam w ostatni weekend. I to nie zadziało się też wszystko od razu. Na to też potrzebowałam czasu. Ale nie kładłam na siebie presji. Po prostu pozwoliłam aby się działo ufając, że będzie dobrze.

Zachęcam do działania, zachęcam do pracy, postawienia na siebie. Bo efekty Twojej pracy przerosną Twoje oczekiwania! To jest proces, który trwa i jeśli się temu poddasz to pójdziesz do przodu.

Jeśli mi się udało to Tobie też się uda. ❤

Dodaj komentarz