Miłość do siebie

Miłość do siebie

Bardzo często mówimy o miłości, mówimy, że kogoś kochamy, że ktoś jest dla nas ważny. Ale nasze związki nie są przykładem zdrowej miłości ani zdrowego kochania drugiego człowieka. Bardzo często miłość boli kiedy zamiast nas samych stawiamy innych przed sobą.

Kiedyś na jednej z terapii robiliśmy takie ćwiczenie właśnie. Dla mnie, odkąd mam dzieci, to dzieci były zawsze na pierwszym miejscu. Bo wtedy myślałam, że tak trzeba.

A najistotniejszym czynnikiem, fundamentem do tego aby być w życiu szczęśliwym, spełnionym człowiekiem i mieć zadowalające związki jest właśnie Miłość do Siebie! Ja to też wiedziałam przez bardzo długi czas. Niestety nie potrafiłam tego zrobić. Nie potrafiłam pokochać siebie.

Jak ja rozumiem Miłość?

Wcześniej miałam wyobrażenia na temat Miłości. Mówi się, że prawdziwa Miłość jest w stanie znieść wszystko, że jeśli się kocha prawdziwie to trzeba zaakceptować kogoś bez względu na wszystko. Że trzeba iść na kompromisy? Ale czy tak faktycznie powinno być? Czy faktycznie potrzeba cierpieć w związku? Znosić obelgi? Poniżanie? I choć bardzo dużo jest dostępnej literatury na ten temat, to terapie od współuzależnień są wypełnione po brzegi.

W ciągu moich poszukiwań i pracy nad sobą spotkałam się z różnego rodzaju terapiami. Stworzyłam sobie w wyobraźni obraz związku jaki ja chciałabym mieć. Jednakże to wcale nie oznaczało, że taki związek jest właśnie zdrowy. Tworzymy sobie obrazy w wyobraźni tego, jaki chcemy związek i jakich chcemy partnerów i jak chcemy być traktowane w związku. I kiedy tego nie mamy to się złościmy i wściekamy i obwiniamy naszych partnerów.

Ale musimy sobie uświadomić, że to nie jest ich wina, że partnerzy traktują nas w taki sposób. Musimy sobie uświadomić że to my takich partnerów przyciągamy. Bo zobacz… Dlaczego kolejne związki kończą się podobnie? Dlaczego ciągle i ciągle pojawiają się te same problemy? Zmieniają się ludzie, a problemy są te same.

Ponieważ to my musimy zajrzeć w siebie, uzdrowić te cząstki nas, które przyciągają partnerów, którzy z tym rezonują. To się dzieje poza naszym rozumowaniem, poza naszym umysłem.

Jeszcze jedno. To nie jest tak, że za całe niepowodzenie związku jesteś odpowiedzialna/ny Ty. Jedynie kiedy nie masz prawdziwej Miłości w sobie, nie kochasz siebie naprawdę, to nie umiesz wyznaczać granic. Przez to ludzie wokół Ciebie będą naruszać Twoją przestrzeń i będą się zachowywać w niewłaściwy, raniący Ciebie sposób. Oni po prostu czują, że mogą. To oczywiście nie oznacza że jeśli ja miałam takie nieszczęśliwe dzieciństwo, to teraz mogę pozwolić moim bliskim mnie tak traktować. NIE! NIE! NIE! Chodzi o to, aby to sobie uświadomić i zacząć to zmieniać. Zacząć działać! Nie musimy się męczyć w naszych związkach z partnerami, czy w relacjach z przełożonymi w pracy czy z dziećmi. Dla mnie wszystko to było męczarnią. Ze wszystkimi walczyłam. Było mi bardzo ciężko wytrzymać sama ze sobą.

Dlatego tak ważne jest zająć się w pierwszej kolejności sobą, zobaczyć co się dzieje we mnie.

Dlaczego tak bardzo mąż, partner irytuje a dzieci sprawiają że płacze ze złości bo sobie nie radzę z nimi. To jest nasza odpowiedzialność stanąć za sobą. Wziąć życie w swoje ręce i nie pozwolić aby nas traktowano jak ofiary losu. Często obserwuję i znam temat z autopsji, kiedy kobiety piękne, zadbane wydają się być takie pewne siebie, a kiedy z nimi rozmawiam, to okazuje się, że w środku są bardzo niedojrzałe emocjonalnie. Związki z partnerami czy dziećmi sprawiają wiele problemów. Ale ja dokładnie to sama przerabiałam. Mi cały czas mówiono, że mój mąż nie jest mnie wart. Że ja taka fajna dziewczyna, a on tak mnie źle traktuje.

A wiecie co Wam powiem? W rezultacie okazało się, że ja mam prawdziwego mężczyznę w domu, który dba o mnie i całą rodzinę. Ale widzę jego teraz całkiem inaczej. Poprzez swoje ograniczenia i schematy nie byłam w stanie tego zobaczyć. Ja reagowałam na wszystko z perspektywy małej dziewczynki i nasz związek przetrwał, bo ja się nie poddałam. Zawalczyłam o siebie, a to pozwoliło mi stworzyć przestrzeń, w której zaczęłam stawiać granice i wychodzić z pozycji ofiary. Poszłam na terapię z wewnętrznym dzieckiem wiedząc, że mój mąż jak się dowie to będzie wściekły. Że po raz kolejny wymyśliłam coś. Jednak poszłam pomimo wszystko. Praca z wewnętrznym dzieckiem szybko przyniosła efekty. Mój mąż poczuł to energetycznie, że już nie ma prawa tak mnie traktować bo ja zaczęłam traktować siebie z Miłością i szacunkiem.

Pamiętaj. Tego nie da się zrobić na odwrót. Najpierw musi być zmiana w Tobie, dopiero później pojawia sie przestrzeń na zmianę w otoczeniu. Nie zmienimy nikogo. Możemy tylko zmieniać siebie.

Ale to jak my zaczniemy się zmieniać to dopiero wtedy możemy również zainspirować innych do zmian.

Nie słuchaj głosu, który znajduje wymówki, aby odwieść od zmiany. Ja zwlekałam z pójściem do terapeuty, do którego czułam że mam iść. I poszłam do innego, ale po pierwszej sesji zrezygnowałam bo czułam że będę tam chodziła znów latami. Mi zależało na czasie i do takiej terapeutki się dostałam. Wyszłam z tego bardzo szybko. Zwracajcie uwagę na to kto jakie ma wyniki i działajcie. Ja byłam na wielu terapiach. Skończyłam studia pedagogiczne. Jestem z wykształcenia pedagogiem

  • uczestniczyłam wiele lat w warsztatach rozwoju osobistego i duchowego
  • zrobiłam I, II I III stopień Reiki
  • poddawałam się zabiegom harmonizacji półkul, rozpuszczania węzłów karmicznych
  • uczestniczyłam w licznych sesjach regresingowych
  • brałam udział w ustawieniach systemowych Berta Hellingera
  • terapia od współuzależnień
  • tradycyjna terapia psychologiczna
  • egzorcyzmy
  • leki
  • Zgłębiałam wiedzę również poprzez wspaniałą literaturę. A jednak dopiero na koniec znalazłam drogę, sposób aby powrócić do siebie aby pokochać siebie i stawiać siebie na pierwszym miejscu. Ta droga to praca z Wewnętrznym Dzieckiem oraz z Gniewem.

I to nie jest egoizm o czym ja słyszałam jako dziecko. Że jestem pieprzoną egoistką. To jest właśnie Miłość do siebie. To jest właśnie szacunek do siebie. To jest właśnie dbanie o siebie. Wtedy pojawia się cudowna przestrzeń, w której poprostu chcesz być i wiesz, że już nie ma odwrotu. Jesteś w miejscu do którego dażyłeś. Właśnie tam może doprowadzić Cię praca z Wewnętrznym Dzieckiem. Ja przeszłam swoją drogę w taki sposób. Nie żałuję że tak późno bo jestem już po 40stce. Dzięki temu jaką drogę przeszłam mam dużą wiedzę, którą teraz wykorzystuję w pracy ze swoimi klientami. Jeśli czujesz ze to czym się dzielę z Tobą jest Tobie bliskie to zapraszam Ciebie na sesje indywidualne, które prowadzę online.

Sesja 90 minut – 333 zł.

Zgłoszenia przyjmuję na mejla: twojczas@mail.com

Życze Tobie powrotu do siebie, odkrycia Kim Jesteś naprawdę. Poczucia, że masz kontrolę nad swoim życiem i że to Ty jesteś odpowiedzialny za siebie.

Z Miłością, Ania

Dodaj komentarz