Podróż w przeszłość do poprzedniego wcielenia!

Podróż w przeszłość do poprzedniego wcielenia!

Przez większość czasu czułam, że coś nie pozwala mi tak w stu procentach być sobą! Czułam, że nie mogę mówić otwarcie, tak do końca szczerze o tym, o czym bym chciała, przekazać bądź napisać.

Gdzieś podświadomie czułam, że coś mnie blokuje, nie pozwala wyrażać się w pełni.
Skorzystałam z regresji do poprzednich wcieleń. Kiedyś już chodziłam na sesje regresingu jednak nie były one tak skuteczne jak teraz. Teraz możemy wejść w wcielenia i za pomocą fioletowego płomienia, bądź złotego płomienia uwolnić od bolesnych doświadczeń i uwolnić energię zablokowaną w tamtym wcieleniu. Uzdrowić nasze traumy z poprzednich wcieleń. O moich duchowych podróżach było mi ciężko pisać. Dziś przychodzę do Was z tym, co już się wyrywa ze mnie!

Doświadczam tego w bardzo intensywny sposób!
Archaniołowie prowadzą mnie korytarzem, w którym jest bardzo dużo drzwi. Zatrzymujemy się przed jednymi drzwiami przez które za chwilę wejdziemy. Czuję takie podekscytowanie i jednocześnie strach. Wiem, że za tymi drzwiami toczy się jedno z moich poprzednich wcieleń. Wiem, że za chwilę zostanie mi ono pokazane. Nie wiem jeszcze dlaczego, tego dowiaduję się już pod koniec całego procesu.

Wchodzimy przez te drzwi. Już się nie boję choć widok nie jest przyjemny! Widzę mężczyznę przywiązanego do pali na dziedzińcu. Wokół pełno ludzi, którzy rzucają we mnie kamieniami, krzyczą, osądzają, wytykają palcami! Jestem posądzona o zdradę! W tym momencie moje ciało zaczyna się trząść. Trzęsę się mocno, poddaję się temu, płaczę. Jednak pozwalam sobie na to, poddaję się temu co przychodzi. Czuję, że się uzdrawia ta trauma! Nie wiem jeszcze dlaczego jestem posądzona o zdradę, jestem mężczyzną.

Za chwilę pokazują mi się kolejne sceny z życia tego mężczyzny! Bawi się na łące ze swoimi dziećmi. Czuje się z nimi dobrze, jednak zaraz zaczynam odczuwać coś jeszcze. Tutaj jest szczęśliwy, przez chwilę może być sobą ale czuje się winny. Żona siedzi na kocu, troszkę dalej. Czuje, że żona nie jest z niego zadowolona, gardzi nim, patrzy na niego z dezaprobatą, z zazdrością też. Nie akceptuje jego delikatności i wrażliwości. Ten mężczyzna jest bardzo w energii żeńskiej. Nie podoba to się jej, ona jest bardzo w energii męskiej. Na tamten czas mężczyzna musiał być taki twardy, męski, nie było miejsca na delikatność czy wrażliwość. Widzę, jaką ma wykrzywioną twarz jego żona. Rozpoznaję w tej kobiecie swoją obecną matką. Ten mężczyzna wydaje się być szczęśliwy z dziećmi na pierwszy rzut oka. Jednak za chwilę czuję jego uczucia, nie akceptuje siebie. Wie, że mężczyzna ma być męski a on taki nie jest. Jest mu przykro z tego powodu, czuje, że udaje, przybiera maskę. Boi się być sobą, pokazywać jeszcze bardziej kim jest. Boi się oceny, boi się, że zostanie osądzony i skrzywdzony.

Kolejna scena z życia tego mężczyzny. Jest na wojnie. Czuje się bardzo źle. Nie chce tam być. Jego wrażliwość przeszkadza mu. Nie chce tak się czuć a musi zabijać bo albo on albo oni! Jest zmuszony, zabija i czuje się z tym bardzo źle. Nie ma ucieczki, wie, że nie ma innego wyjścia. Blokuje się na odczuwanie bólu związanego z tym kim jest. Musi to przetrwać, nie może czuć tego co czuje. On jest dobry a jest zmuszony do zabijania. Ma ogromne poczucie winy…

Kolejna scena. Ten sam mężczyzna jedzie na rowerze, w dużym mieście. Jest zadowolony ale tylko na zewnątrz. W środku wie, że udaje, oszukuje. Nie jest tym kim w rzeczywistości chciałby być. Jedzie na spotkanie. Spotyka się z innym mężczyzną. Tutaj czuje się przez chwilę sobą. Czuje się zadowolony. Czuje, że przez chwilę jest kochany, akceptowany i że nie musi udawać kogoś kim nie jest!
Nagle wpadają do tego mieszkania inni ludzie, jakby jakaś straż, policja. Wyprowadzają go, tak jak stoi. On wie, że zaraz zostanie ukarany. Widzę znów scenę pierwszą. Widzę znów tego mężczyznę na tym dziedzińcu, jest przywiązany, biją go. Za chwilę widzę jak ten mężczyzna umiera. Płaczę jest mi bardzo przykro. Obok widzę jak ten drugi mężczyzna, który był ze mną też zostaje zachłostany na śmierć… Rozpoznaję tego mężczyznę. W obecnym wcieleniu jest bardzo bliską mi kobietą. Uczymy się wspólnie. Jest mi bardzo smutno.


Staję przed tym moim wcieleniem tego mężczyzny. Patrzę mu w oczy, jest mi tak bardzo przykro, że go to spotkało. On nie mógł w żadnej tej sytuacji być sobą. Pojawia się lęk. Czuję wszystko co on czuje. Płaczemy razem. Uwalniamy to. Uwalniamy lęk przed śmiercią, lęk przed byciem sobą, akceptowaniem siebie, zrozumieniem siebie, poczucie, że to jest ok być po prostu takim jakim się jest bez względu na wszystko. Uwalniam lęk przed głoszeniem swojej prawdy, lęk przed oceną, karą, osądzeniem. Puszczam to wszystko! Już dobrze, mówię do tego mężczyzny, jego dusza stoi przede mną. Dziękuje mi, że przyszłam. Wiem, że zostało mi to pokazane abym mogła już na 100 procent być sobą, odzyskać energię, która została zablokowana w tamtym wcieleniu, energia poczucia bycia sobą, akceptacji siebie. Ucieleśniania siebie. Uszanowania swojej delikatności, już nie muszę się bać, że umrę za to jaka jestem! Zaczynam czuć się taka wolna, spokojna. Rozumiem dlaczego tak się czułam teraz. Dlaczego było mi ciężko z lekkością i swobodą wyrażać siebie. Uleczyłam swoje dzieciństwo a pomimo to ciągle czułam, że jest coś co mnie blokuje! Strach, lęk przed wyrażaniem siebie w taki sposób w jaki bym chciała, tak na 100 procent a nie na 99! Ja chciałam tak na sto, wszędzie i w każdej sytuacji. Czuję jak teraz się wszystko we mnie układa. Zrozumiałam dlaczego sabotażowałam siebie, jeszcze patrzyłam czasami na zewnątrz i widziałam przyczynę moich presji na zewnątrz, obwiniałam swoje dzieci bądź męża. Dopiero teraz odzyskuję równowagę, uczę się zrównoważenia tych energii w sobie. Poprzez wiele wcieleń byłam mężczyzną, bardzo łagodnym, delikatnym. Nie potrafiłam odnaleźć się w byciu mężczyzną. Teraz kiedy jestem w końcu kobietą nie potrafię odnaleźć się w energii żeńskiej. Gdzieś ciągle czułam, że bycie kobietą to bycie tą słabszą, uległą. Teraz kiedy odzyskuję swoją siłę już wiem, że to wcale nie jest tak. Uczę się być kobietą. Bez oceniania tego. W końcu mogę być taka jaka jestem, delikatna, wrażliwa, mogę powiedzieć, że widzę więcej, czuję więcej i nikt mnie za to nie ukarze! Zaczyna wszystko układać się w jedną całość.

Po tej sesji się rozchorowałam. Wiem, że ta trauma bardzo głęboko siedziała we mnie.

Jednak dziękuję dziś sobie za swoją otwartość, że skorzystałam też z takiej techniki. W połączeniu z pracą z wewnętrznym dzieckiem, przynosi niesamowite rezultaty.

Teraz mogę w spokoju skupić się na tym, po co tu przyszłam i realizować się, ucieleśniać plan swojej Duszy! W końcu zrozumiałam to. To jest mój obowiązek wykorzystywać swoje dary i talenty i puszczać to dalej w świat! Nie zostało mi to dane tylko dla siebie. Czasami człowiek się gubi, włącza się racjonalizm itd. Jednak przychodzi zrozumienie i wtedy wszystko staje się takie oczywiste.

W końcu czuję, że nie muszę już przybierać masek, nie muszę czuć się gorsza. Był taki moment, że nie chciałam swojego daru. Nie chciałam czuć więcej, nie chciałam widzieć więcej. Czułam się tym ograniczona, nie wiedziałam jak to ogarnąć. W końcu zrozumiałam siebie i wszystko co do tej pory działo się w moim życiu. Poczułam się wolna i niczym nie ograniczona. W końcu mogę być bez żadnych przeszkód i ograniczeń sobą! Cudowne uczucie, które już od jakiegoś czasu wypełnia mnie całą!

Życzę Wam aby każdy odnalazł swoje przeznaczenie, odkrył swoje dary i realizował swoje życie w 100 procentach. To daje niesamowitą moc do działania, do zmiany swojego życia. Odkrycia w sobie siły, szerszego zrozumienia co się dzieje w naszym życiu. Wszystko układa się w całość. Życie nie jest już walką a przyjemną podróżą. Nie liczy się już tak bardzo cel ale droga jaką przebywamy do tego celu. Zaczynamy zauważać wszystko jakby z innej perspektywy, nie walczymy ze sobą! Każdy z nas ma swój cel tu na Ziemi na to wcielenie… daj sobie czas i dąż do odkrycia tego a Twoje życie stanie się nieskończonością w odczuwaniu Miłości, Radości i Spokoju!

Wytrwałości w dążeniu do tych zmian!

Jeśli ten tekst Ciebie poruszył i właśnie poczułeś, że chciałbyś skorzystać z takiej sesji to serdecznie zapraszam. Poprowadzę Ciebie w podróż dzięki, której zrozumiesz bardziej siebie, będziesz miał możliwość uzdrowić to co również na tą chwilę najbardziej uwiera a nie możesz znaleźć przyczyn w obecnym wcieleniu. Problemy mogą dotyczyć powtarzających się sytuacji, lęków, poczucia zablokowania, kłopotliwych relacji. Często ludzie, z którymi mamy relacje w obecnym wcieleniu, pojawiają się również w obecnych wcieleniach aby uzdrowić te relacje i pójść ze zrozumieniem dalej.

Zainteresowanych proszę o kontakt na email:
twojczas@mail.com

Z serca zapraszam ❤️
Anna

* Na maile odpisuję w miarę możliwości czasowych. Czekaj cierpliwie na moją odpowiedź.

Dodaj komentarz